Quidditch i sława. >> czwartek, 1 listopada 2007 10:08:55
Po bardzo długiej nieobecności nowa notka:

Teraz to przegiołeś na całej lini -rzekłam uwięziona w ciele Harrego(jak to się stało możecie przeczytać w wcześniejszych postach).
- No co jaj już sobie nie można robić. Widziałaś ich miny!? Teraz mam świetną sposobność żeby robić im kawały - odparł Harry dla odmiany uwięzony w moim ciele z nieukrywaną radochą - ale dla ciebie mogę natychmiast przerwać mój genialny plan - odparł widząc moją morderczą minę. Już chciałam udzielić mu dalszej reprymendy gdy podszedł do mnie
Syriusz s zadowoloną miną.
- Cześć Harry. Przyszedłem cię powiadomić o zbliżającym się meczu z Ślizgonami. Trening jutro o 19. Nie zapomnij. Aha i szukamy nowego Ścigającego. Sussy odeszła w tym roku ze szkoły. Więc bądz wcześniej tak około 18. Zalezy mi na twojej opini w tej sprawie.
Poczym odszedł szybko by oznajmnić wszystkim tę wieść.
- O nie!!!! Już gorzej być nie może. Mecz z Slytherinem już za miesiąc a ja jestem uwięziony w twoim ciele - rozpaczał Harry - Musimy szybko coś wymyślić bo w innym przypadku jutro po 19 zostane wyrzucony z drużyny!!
- Harry wyluzuj!!! Więcej wiary we mnie. Nigdy nie grałam na pozycji Szukającego ale wróże sobie sukces. A ty się Harry weź za robotę. Wiem że w waszej drużynie brakuje Ścigającego i to ma być moja lokata. Więc tobie też radze sie postarać. - Poczym z dziarską miną odeszłam od Harrego zapominając o wcześniejszej sytuacji. Cała wciekłość minęła.
Teraz tylko myślałam o zbliżającym się meczu. Niestety ktoś przerwał moje rozmyślania. W kilka sekund grupa drugoklasistów okrązyła mnie, prosząc bym pokazała bliznę i podpisała pamiątkowe zdjęcie. Udało mi się jednak uciec niestety zapomniałam że już nie jestem dziewczyną i teraz moje dormitorium jest gdzieindziej. W połowie schodów rozległ się ogłuszający pisk i stopnie zamieniły się w śliską spadnie. Jak długa zjechałam na plecach na sam doł. Rozległy się śmiechy. Cała poobijana chciałam wstać gdy ktoś do mnie podbiegł. Było to Angelina:
-Nic ci nie jest Harry?Nie jesteś ranny?? - Poczym pomogła mi wstać i usiąśc na sofie. Uśmiechnęła się szeroko i cicho zachichotała.
- Eeee..Nooo.iiii.Dzięki Angelino. Ja już mi lepiej.
- To dobrze. Pamietasz Harry o Balu Bożonarodzeniowym zaprosiłeś mnie na niego. Może w weekend wyskoczymy razem do Hogsmeade i kupimy coś na tą okazję??
- Emmmm. Nie mogę mam trening - poczym z wyrazem przerażenia uciekłam szybko zostawiając Angelinę z smutną miną.
***
Mam teraz wolnę dlatego jutro napewno napisze nową nocie. Licze na wsze komentarze i opinie. Wróciła mi wena twórcza!!! :D
ZAPRASZAM NA MÓJ NOWY BLOG KLIK!!! Kolejne opowiadanie ze świata Harrego Pottera
ale całkiem inne niż one.


komentarze [8]

>> wtorek, 3 lipica 2007 21:22:47

komentarze [5]

Kto jest kim!? >> środa, 27 grudnia 2006 13:35:43
Na początku notki chciałabym wszystkim bardzo podziękować za komentowanie postów mimo mojej nieobecności!!! Niestety dzisiaj nie odpowiem wam na wasze komciki ale jutro juz napewno!!!!
***
Drzwi otworzyły się powoli a w nich stanął Syriusz z zadowolona mina. Na widok Harrego to znaczy mnie w jego ciele uśmiechnął się i odparł:
- No Harry. Gratuluje. Podryw udał ci się wyśmienicie. Nie dość ze szedłeś jak łamaga to jeszcze wylałeś na nią jakieś śmierdzące mazidło. Pewnie teraz od 2 godzin siedzi w łazience i się szoruje.
Poczym zaśmiał się bezczelnie. Przypominało mi to szczekanie psa.
- Moim zadaniem Nicole taka nie jest. Może jest ładna i mądra ale nie jest taka paniusia jak myślisz -poczym pod nosem dodałam - cymbale.
- A ty niby skąd to wiesz?
- A tak myślę. Wiesz trochę źle się czuje. Musze już iść.
Poczym wybiegłam z pokoju i na korytarzu zderzyłam się z kimś. Ten ktoś okazał się być mną to znaczy wyglądał tak jak ja.
- Hey!!! Oddawaj mi moje ciało paszczurze- odparłam wkurzona.
- Nicole spokojnie. To ja Harry.
- Wiem przecież ja jestem tobą, to znaczy ty jesteś mną to znaczy...
- Już spokojnie. Musimy cos zrobić. Ale nie wiem co??
- Ja tez - odparłam już nieco uspokojona poczym rzuciłam się na fotel.
- Mam plan. Musimy na razie udawać ze wszystko jest w normie czyli ty jesteś mną, a ja jestem tobą. Poczekamy do końca ferii a jeśli do tego czasu nic się nie zmieni to...to.. wtedy pomyślimy co dalej.
- Głupi pomysł ale nie mam innego. Niech ci będzie Nicole. - odparłam wyjątkowo męskim głosem. Poczym wstałam z pufy i ruszyłam do pokoju chłopców za nim Harry to znaczy teraz Nicole zdołał się odezwać.
***
W dormitorium podeszłam do lustra próbując zachowywać się po chlopięcu. Nie wychodziło mi to za dobrze. Jednak kiedy wyobraziłam sobie jak Harry będzie naśladował mnie zrobiło mi się słabo. Poczułam sie beznadziejnie. Był to pierwszy wypadek tego typu w całym moim życiu!!! Miałam już tyle planów. Chciałam się zgłosić do drużyny Gryfonów, chciałam brać udział w wydawaniu gazetki szkolnej, noo i chciałam sobie znaleźć chłopaka. Jednak teraz miałam szanse tylko u pedałów...Mimo wszystko postanowiłam się nie ukrywać. Z bezczelna mina wparadowałam do PW. To co tam zobaczyłam przeszło wszystkie moje wyobrażenie. Harry to znaczy Nicole siedział pośród grupki chłopaków z 7 klasy i cos im opowiadał, mrugając tu do tego tu do tamtego.
- Nicole teraz przesadziłaś. Idziemy natychmiast.
Już miałam szarpnąć go za rękę gdy drogę zasłonił mi wielki chłopak:
-Witaj Potter. Widzę ze nie umiesz nawet z taka piękną damą rozmawiać.
Chyba trzeba ci dać mała lekcje.
- Co proszę...??? - odparłam.
Teraz do rozmowy wtrącił się Harry:
- Umm czekajcie to moja dziewczyna.. Znaczy się mój chłopak. Już lece Harry. Daj mi swoja rączkę.
Wszystkim łącznie ze mną opadły kopary. Nawet nie zdążyłam powiedzieć swojego ulubionego "co proszę??" gdyż zostałam pociągnięta za rękę.
***
Zapraszam do oceniania i komentowania. Możecie tez zagłosować w sondzie. Niestety dzisiaj nie ma dużo czasu bo jadę na obiad do ciotki. Jutro na pewno odpowiem wam na wszystkie komciki. Pozdrawiam..;)

komentarze [7]

Pzdr:* >> poniedziałek, 13 listopada 2006 14:53:36
Thx za komcie!!! Już nie dlugo nowa notka!!!
komentarze [14]

Hey >> piątek, 6 października 2006 13:15:44
Hey. Pisze tylko zeby mi nie wykasowano bloga!!! Pzdr dla blogowiczow i thx za komcie.

PS Mam teraz informatyke ;)
komentarze [13]

VII Tajemnicza mikstura... >> piątek, 25 sierpnia 2006 16:31:12
Z przykroscia stwierdzam ze moj blog na pewnien okres czasu ok. miesiaca zostaje zawieszony z powodu mojej przeprowadzki. Mimo tego prosze o komentowanie i zostawianie informacji o nowych nociach odrobie to kiedy podlacza mi internet. Przerwa nie powinna byc dluga. Pozdarwiam i zapraszam do czytania i komentowania!!!
***
W nich stanal Harry Potter.
- Czesc. Szukalem cie po calym zamku. Skad wiedzialas ze tutaj jest biblioteka??
- Czesc. Wlasnie nie wiedzialam. Jak wyszlam z wiezy zaszlam tutaj.
- Poklucilas sie z Angelina..????
- Wiesz. Poklucilam sie to za malo.
- Aha bo jej jest przykro...
- Mi tez jest przykro ze myslalam ze ona jest moja przyjaciolka!!!
Po tych slowach wyszlam z biblioteki i ruszylam przed siebie.
***
Od tego wydarzenia minely juz dwa miesiace i bardzo sie ze wszystkimi zaprzyjaznilam tylko sprawa z Angelina nie zostala rozwiazana. Tlumaczylam sobie ze to jej wina ze sie poklucilysmy. Bylo spokojnie ale oczywiscie do czasu...
***
Piatkowa dwugodzinna lekcja eliksirow byla dla mnie zawsze mekka. Moze nieuwiezycie ale ten Severus ktorego nazwalam nadetym wlasnie uczyl tego przedmiotu i jak sie domyslacie strasznie mnie lubil..:]
- Grey. Jaka jest roznica podziedzy mordownikiem a tojadem zoltym..???
- Zadna- odparlam glupio.
- Co ja widze. Pierwszy raz nasza ksiezniczka sie nauczyla.
-No a jak- odparlam zdziwiona ze dobrze odpowiedzialam.
- No wiec. dzisiaj bedziemy robic eliksir zycia. Przepis jest na tablicy,a i macie na to godzine- dodal z sykiem i zlosliwym usieszkiem.
Oczywiscie od razu wzielam sie do roboty to znaczy probowalam sie wziasc. jak wiedzicie nie jestem geniuszem w eliksirach...:] Postanowilam wiec zrobic eliksir swojego autorstwa. czyli wszystko do wszystkiego i bedzie. Z diabelskim usmieszkiem na twarzy zaczelam wlewac i wrzucac wszystko co sie napatoczylo. Pozniej tylko zamieszalam i jest najlepsza miksturka mojego autorstwa. Jak pech przechodzil kolo mnie Harry i tak ruszyl stolem ze kociolek spadl z palnika i moj trujacy eliksir wylal sie wlasnie na mnie i mniej ale na niego tez.
- Aaaaa. Cos ty zrobil..?!!!!! Cala szate mam z tego...To pewnie jest trujace. A ty mnie tym oblales..!!!!
Po tym jak powiedzialam ze to trucizna wszyscy odskoczyli a moje niektore przyjaciolki zaczely wolac zebym nie umierala. po chwili przyszedl Snape. Musze wam powiedziec ze wogle sie nie zmienil dalej wyglada jak stary smierdzacy nietoperz:
- Grey, Potter!!! Cos cie zrobili.????
- Chyba mi eliksir z kociolka lekko wyciekl.
- Co??? Zaraz zobaczymy co Grey zgotowalas..A teraz natychmiast do SS!!!
- Ok.
Odparlam po czym razem z Harrym wyszlam z lochow i ruszylam w kierunku SS. Potter przez cala droge mnie przepraszal a ja balam sie mu powiedziec ze ten eliksir to nie jest eliksir zycia tylko jakas maz mojego autorstwa. Usiechalam sie tylko i udawalam ze wszystko jest dobrze ale w glebi martwilam sie o niego i o siebie co wyjdzie z tego eliksiru. Mam nadzieje ze to nie trucizna- pomyslalam. Na szczescie po zbadaniu okazalo sie ze wszystko wporzatku ale na wszelki wypadek zostaniemy zwolnieni dzisiaj z lekcji. Niezle mi fajnie!!!! Juz mniej przestraszona ruszylam razem z Harrym do wiezy Griffindoru a rozstalismy sie dopiero przed schodami. Ja weszlam do dormitorium dziewczyn a on chlopcow. Nagle strasznie zachcialo mi sie spac. Rucilam sie na lozko i zasnelam niespokojnym snem a to samo stalo sie z Harrym...
***
Obudzialam sie wypoczeta i zadowolona. W koncu byl piekny jesienny i sloneczny poranek. Powoli przetarlam wlosy z podrapanej twarzy. CO??? JAKIEJ PODRAPANEJ!!!! Jak poparzona wyskoczylam z lozka i zalamalam sie. Zamiast moich pieknych blond wlosow mialam teraz szope czarnych wlosow na glowie. Na czole mialam szrame przypominajaca blyskawice.
Nie bylo jednak porownania co mialam yyy nizej!!!!!! Wygladalam zupelnie jak Harry Potter. Nagle drzwi sie otworzyly...
***
W tym samym czasie Harry podszedl do lustra i dostal szoku. Byl atrakcyjna szesnastoletnia blondynka. Blizna znikla. Odbicie w lustrze usmiechalo sie do niego promienie...
***
Mam nadzieje ze podoba wam sie nocia!!!! Nastepna po moim powrocie!!!
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania..;) Mi sie ona najbardziej podobala ze wszystkich dotychczasowych ktore napisalam!!! Czekam na wasze opinie...Przepraszam ze wszystkich nie zdarzylam poinformowac o nowej notce.


komentarze [32]

VI Szok i nowe miejsce... >> wtorek, 22 sierpnia 2006 22:57:58
-Raczej my cie chcemy spytac co ty robisz w naszej sypialni czyli sypialni chlopcow- odparl po chwili Lupin.
Poczulam ze chyba jednak zemdleje. Patrzylam na kazdego pokoleji ale niestety ich wyrazy twarzy niewskazywaly na to ze to jakis glupi zart.
- To nie mozliwe...
- Jak ty sie tutaj znalazlas??? Pokazalem ci przeciez schody z prawej strony. Chyba ze cie tak za mna ciagnie ze nie mozesz wytrzumac..???
Powiedzial Syriusz.
- Moze...
Odparlam z usmiechem.
- Jakis cymbal mi powiedzial ze tutaj jest sypialnia dziewczat!!!!
Taki blondyn z czarnymi oczami!!!! Jak go dorwe to....
W tej chwili moj szok i zdziwienie zastapila wcieklosc!!! Teraz moim jedynym pragnieniem bylo znalesc tego chlopaka i rozszarpac go na strzepy!!!Po chwili odezwal sie Harry:
- YYY. Przykro mi Nicole ale w Griffindorze nie ma kogos takiego. Moze przez ten..nooo...wypadek...
- Co???? Myslicie ze to wszystko sobie wymyslilam albo mi sie przewidzialo???? Napewno go widzialam i udowodnie wam to...
Nagle rozleglo sie pukanie do drzwi i wolanie:
- Syriusz, Syriusz!!!! Tu Angelina...
- Ok wejdz...
- Ale napewno jestescie wszyscy kompletnie ubrani...
- Taaa. Tylko Lupin jest nagii...
- Nie zartuj. Wiesz ze Nicole zginela..!!!!!!!
Po chwili drzwi sie otworzyly a oczom Angeliny ukazal sie szokujacy widok.
Ja lezaca na lozku a wokol mnie chlopcy!!!!
- To ja juz wiem czemu nie przyszlas na noc do dormitorium dziewczat.
Ok to ja lepiej pojde...
- Angelina!!! To nie to na co to wyglada...Czekaj ide z toba...
Poczym jak poparzona wyskoczylam z lozka i juz bylam przy wychodzacej z pokoju Angelinie!!!!
- Czekaj..Pozwol mi wszystko wyjasnic...
- Wiesz co...?! Jak ci powiedzialam ze podobasz sie mojemu bartu to nieznaczy ze od razu masz z nim...no...
Moja buzia otwarla sie z oburzenia tak ze nawet nie moglam nic powiedziec
Za to Angelina przykryla sobie usta dlonia.
- Ja..Ja..Przepraszam. Nie powinnam tego mowic
Ja nic nie odpowiedzialam tylko od razu wybieglam z wiezy. Nawet nie wiem w ktorym kierunku pedzilam ale zatrzymalam sie dopiero przed jasnymi, duzymi drzwiami ze zlota klamka...Powoli je otworzylam i zobaczylam ogromny,jasny pokoj pelen regalow, a na nich ksiazki. Musze sie przyznac ze niegdy nie przepadalam za czytaniem ale teraz ten pokoj mnie zauroczyl. Weszlam do srodka i usiadlam na czerwonym, skorzanym fotelu. Nie wiem ile tam siedzialam ale moje rozmyslania trwaly dlugo.
Nie moglam zrozumiec jak Angelina mogla cos takiego powiedziec...
W koncu chyba mialysmy byc przyjaciolkami...Z zadumy wyrwalo mnie glosne otwieranie drzwi...
***
Krotka notka ale totalnie niespodziewana. Sama nawet nie wiedzialam ze napisze dzisiaj notke!!! Dziekuje za komcie i zapraszam do komentowania.
Pamietajcie tez o wpisach w Ksiedze magii!!!!
komentarze [11]

V Dla jednych smiesznie dla drugich nie... >> poniedziałek, 21 sierpnia 2006 21:54:22
Uwaga!!! Jesli chcesz byc informowany/a o nowych notkach zapisz sie prosze w ksiedze gosci!!! Ulatwi mi to powiadomienie ciebie!!!
***
Juz wychodzilam gdy nagle na kogos wpadlam...
Poczulam ze z wielka sila uderzylam w cos lub w kogos i ze to cos albo ktos upadl a ja zaraz za tym czyms albo kims...To stalo sie tak nagle ze nawet niezobaczylam na co spadam. Przymknelam oczy i poczulam ze londowanie, przynajmniej dla mnie, bylo miekkie. Gdy otworzylam oczy myslalamn ze zemdleje. Pode mna lezal Syriusz Black. Zdziwilo mnie to ze nie byl zly ze go malo nie zabilam, mimo tego usmiechal sie do mnie.
- O czesc. Widze ze na mnie lecisz...
Powiedzial z usmiechem.
- W pewnym sensie tak ale w pewnym o tym co ty myslisz nie...
Po czym probowalam wstac,a glowa od upadku bolalam mnie jeszcze bardziej niz wczesniej.
- Jesli nie chcesz nie musisz wstawac. Czekaj pomoge ci...
Odparl z blykiem w oku.
- Dzieki. Teraz wlasnie czekam na osobe, ktory zaprowadzi mnie do wiezy Griffindoru. Wiesz dostalam sie...
- O to twoje czekanie skonczone...Ja jestem ta osoba!!!!
- Co??? Ty jestes prefektem...???? Nie uwierze.
Moje zdziwienie nie mialo granic!!! Przeciez Angelina mowila mi ze on jest najwiekszym razem ze swoja banda zartownisiem i lobuzem w szkole.
Chyba ktos totalnie szalony zobil by z niego prefekta.
- Nie co ty!!! Jasne ze nie jestem prefektem. Kto o zdrowych zmyslach dal by mnie na prefekta!!!!Ale dla ciebie moge nim byc...
- Nie dzieki. To co mozemy isc....
- Ok. Jak chcesz....
Wiec ruszylismy. Szlismy chyba przez 30 minut zanim doszlismy do duzego portretu przpominajacego jakas gruba babke. Od Syriusz dowiedzialam sie ze ten obraz to tajne wejscie do wiezy Griffindoru
i ze haslo to "Gryf". No i ze nikomu z innych domow nie moge powiedziec gdzie jest to wieza. Po podaniu haslo Grubej Damie( bo tak sie nazywa ten obraz) przekroczylam prog i ujrzalam piekny, duzy okrogly pokoj. W srodku pomieszczenia stal duzy stol z krzeslami. Z jednej strony palil sie radosnie kominek, obok staly fotele. Za to z 2 strony wily sie spiralne schody. Jedne w lewo, drugie w prawo. Pozniej dowiedzialam sie ze jedne prowadza do sypialni dziewczyn a drugie do chlopcow. Mimo uroku pokoju byl on pusty. Pewnie juz wszyscy spia- pomyslam sobie.Syriusz
odprowadzil mnie pod schody, znajdujace sie po prawej stronie:
- Dalej juz nie moge pojsc. Na sypialnich sa tabliczki z klasa. Pa
Po czym odszedl, zostawiajac mnie sama przed schodami.
Po chwili zobaczylam blond chlopaka o czarnych oczach siedzaceg w fotelu.
- Moge wiedziec co robisz przed schodami do sypialni chlopcow.
- To sa schody do sypialni dziewczyn...
- Nie tamte drugie sa.
Zdziwiona i jednoczesnie wciekla na Syriusza ruszylam w strone drugich schodow. Weszlam na gore bez problemu. Po czym weszlam do pokoju z 6 klasa. Bylo strasznie ciemno. Nic niewidzialam i bylam strasznie zmeczona. Po za tym glowa zaczela mi znowu dokuczac. Od razu wskoczylam do miekkiego lozka i zasnelam.
***
Rano zbudzily mnie podnicone krzyki chlopcow...CZEKAJ CZEKAJ!!!
JAKICH CHLOPCOW!!!! Szybko otworzylam oczy i ujzalam swoj najgorszy koszmar. Ja na lozku a wokol mnie kilku chlopcow, ktorzy wpatrywali sie we mnie. Byli oni wszystcy z bandy Syriusza!!!
- Co wy tu robicie??!!
- Raczej my cie chcemy spytac co ty robisz w naszej sypialni czyli sypialni chlopcow...
***
Dzieki za komentarze!!! Jestescie wspaniali!!! Czekam na kolejne i pozdarwiam. dzisiaj niestety krotka notka ale za to moim zdaniem fajna i smieszna. Teraz czekam na wasze opinie!!! Mam nadzieje ze spodobala wam sie koncowka!!!!

komentarze [10]

IV W gabinecie dyrektora. >> piątek, 18 sierpnia 2006 19:38:42
UWAGA!!! Jesli chcecie byc informowani o nowych notkach to wpiszcie sie w Ksiedze Gosci. Ulatwi mi to informowanie was o nowych nociach!!!!
***
W polowie zdania przerwalo mu pukanie do drzwi. Po chwili otwarly sie one a w nich stanal wysoki mezczyzna o dlugich blond wlosach. Na jego widok od razu przypomnial mi sie Draco Malfoy...No to super pomyslalam sobie nie dosc ze mam przewalone w szkole to jeszcze widzi mnie przy tym pewnie ta "wazna osobistosc" jak wyrazil sie moj brat...
- Witaj Severusie...Widze ze jestes zajety...Czekaj, czekaj...
Przez ten czas ja powoli probowalam sie schowac za regalem zeby czasem ten gosciu mnie nie zobaczyl...Niestety byla bardziej sposzczegawczy niz sie spodziewalam...Teraz on zwrocil sie do mnie.
- Czy ja cie z kads nie znam...????
- Watpie zeby mnie pan znal. Ja jestem..ee..tutaj.ee...z wioski mugolskiej.
Dorzucilam po chwili to klamstwa wymyslone na poczekaniu.
- No...Teraz to juz napewno cie nie znam. Nie zadaje sie ze szlamami i reszta tego plugactwa.
Juz mu mialam powiedziec cos od siebie ale sie powtrymalam.
- To ja juz pojde Severusie. Spotkamy sie jutro na sniadaniu....Zostalem na nia zaproszony przez dyrektora...Zegnam..
Poczym wyszedl trzaskajac drzwiami. Teraz ten Severus zwrucil sie do mnie.
- Mugolska wioska...??? Phy...Natychmiast idziemy do dyrektora...!!!
- Super!!! Wlasnie tam chcialam...
Urwalam to dojrzalam spojrzenie tego faceta. Powoli wyszlismy z gabinetu i ruszylismy w gore.Po chwili bylismy przed dziwna rzezba przedstawiajaca jakies straszydlo...Severus cos wyszeplal i nagle pojawily sie dlugie kamienne schody, ktore same jechaly!!!! Wow. Fajne takie cos..;)
Chwilke jechalismy w gore a pozniej zobaczylam drzwi. Zapukalam i weszlam a za mna ten chyba nauczyciel...To co zobaczylam zaskoczylo mnie i zdziwilo. Bylam w pieknym okroglym pokoju. Na jednej scianie wisialo z jakies 100 obrazow. Moze nawet wiecej. Niektore osoby w obrazach spaly a niektore wygladaly z zaciekawieniem z swoich ram...
- Witam cie Severusie i ciebie Nicole Gray..Oczekiwalem cie...
- Co????To jest Gray...Ta Gray..
Krzyknal po chwili Severus.
- Mi powiedziala ze jest z mugolskiej wioski. Oprucz tego byla na korytarzu o niestosownej porze, niechciala sie przyznac w jakim jest domu. No i byla bezczelna. Mugolska wioska.....Phy
- Dobrze Severusie...Porozmawiam z toba pozniej, teraz prosze cie bys
wyszedl bo chce porozmawiac z panna Gray na osobnosci.
Na to on usiechnal sie do mnie paskudnie i szybko wyszedl. Zdarzylam jeszcze zobaczyc ze jest on podobny do starego nietoperza.
- Przepraszam dyrektorze..bo ja eeee...
- Juz.Dobrze. Nie musisz sie juz tlumaczyc. Teraz chce przejsc do konkretow...Jak sie czujesz..???? Mam nadzieje ze dobrze...
- No. Juz chyba tak. Tylko mnie jeszcze troche glowa boli no i jestem lekko glodna. Od wczoraj nic nie jadlam...
- Zalatwimy to pozniej. Teraz chce zebys zostala przydzielona do domu. Usiadz na tym krzesle...
Ja usiadlam a dyrektor wzia z szafki jakas stara czapke. Nie dosc ze byla potargana to jeszcze brudna. Zalozylabym sie ze strasznie smierdzi...
Jednak na to co sie stalo za chwile nie bylam przygotowana. Czarodziej wzia kapelusz i zalozyl mi go na glowe. Po chwili uslyszalam cichutki glosik.
- Nooo. Kogo my tu mamy. Kolejna Grey.Twoj ojciec tu chodzil do szkoly. A i teraz trudny wybor...
-Eeee. Moge cos powiedziec...Ja bym chciala albo do Slytherinu albo do Gryffindoru.
- Nooo. Nadajesz sie do Slytherinu. Czuje ze bedziesz kims wielkim...
Po czym krzyknela na glos:
- Gryffindor...
Nagle poczulam jak ktos zapewne dyrektor sciaga mi kapelusz z glowy.
- A teraz zmykaj szybko do swojej wiezy... Na dole schodow czeka na ciebie prefekt ktory cie zprowadzi do wiezy. Dobranoc.
- Dobranoc.
Wyszlam powoli i dokladnie zmknelam za soba drzwi. zjechalam na dol spiralnymi schodzmi. Juz wychodzilam gdy nagle na kogos wpadlam...
***
Dziekuje za komentarze...Jestescie kochani!!! Teraz musze juz troche podwyzszyc liczbe komentarzy bo moze sie tak zdarzyc ze codziennie bede musiala pisac nowy posta..Hahaha. Jeszcze raz dzieki za komentarze i czekam na nastepne z opinia i jak myslicie na kogo wpadla nIcole...;) Pozdarwiam..;) Powyzej 20...Pisze nastepna notke..
komentarze [11]

III Przebudzenie i niefortunne spotkanie... >> czwartek, 17 sierpnia 2006 18:44:53
Drzwi powoli sie otworzyly a w nich stala jakas zamazana postac. Nagle poczulam straszny bol i zobaczylam ciemnosc...
***
Czulam jagbym sie obudzila z koszmarnego snu...Nad soba slyszlam klucace sie glosy:
- Jak moglas ja sama zostawic w przedziale..!!! Wiesz jak jest teraz niebezpiecznie. Wogle myslisz czasem siostro!!!
- No dobrze!!! Moze to troche moja wina ale sie na mnie nie wydzieraj!!!
- Ej przestancie sie klucic...Nicole sie budzi...
To prawda...Zaczelam powoli otwierac oczy ale to co zobaczylam zaskoczylo mnie. Lezalam na wygodnym bialym lozku w duzej sali z ogromnym oknem. Bylo widac ze jest wczesny ranek...Pierwsze promienie slonac przedzieraly sie przez ladna rozowa zaslone a na demna staly 3 osoby.Moj brat Jack, Angelina i jak mu tam ten..ee.Syriusz.
Cala trojka miala zaniepokojone miny a szczegolnie moj brat:
- Jak sie czujesz..??? Powiedz...Rodzice mnie zabija!!!
-Juz chyba dobrze...Jeszcze chcialabym wiedziec co sie stalo i gdzie ja jestem???
- No to jestes w Skrzydle Szpitalnym(SS) w Hogwarcie a w pociag zaatakowali smierciozercy. Akurat tak sie zlozylo ze najpierw weszli do twojego przedzialu..Ale napewno sie dobrze czujesz...????
- Mysle ze przezyje jeszcze z jakies dwa dni..- dodalam z usmiechem.
Po chwili milczenia odezwala sie Angelina:
- Strasznie mi przykro za to co sie stalo...
- To nie twoja wina...Nie martw sie ale musisz mi obiecac ze od dzisiaj jestesmy przyjaciolkami!!!
- Zalatwione...Jak cie wypuszcza to musisz poznac wszystkie dziewczyny!!!
Usmiechnelam sie ale gdy spojrzalam w okno to mina mi zrzedla:
- Czekaj...Jesli jest juz poranek to znaczy ze ja nie bylam na uczcie na rozpoczecie roku!!! Do ktorego domu zostalam przydzielona..????
-Jeszcze nie zostalas a twoj brat jest w Slytherinie...Pewnie ty tez tam bedziesz...- dodala ze smutna mina. Zalegla cisza a jedyna osoba ktora do tej pory sie nie odezwala byl Syriusz. Jednak kiedys musial cos powiedziec wiec po chwili mruknal:
-Ok...To ja juz musze isc. Chodz Jack...Niech sobie baby pogadaja...
Poczym razem w moim bratem wyszedl z SS zostawiajac mnie z Angelina ktora powiedzila mi ze mam sie zglosic wieczorem do gabinetu dyrektora na przydzielenie do domu. Potem jeszcze 10 minut gadalysmy i plotkowalysmy o wszystkim. Pozniej juz pielegniarka kazala sie Angie wynosic i zostalam znowu sama ale teraz z poczuciem ze mam juz prztyjaciolke na dobre i na zle...Dzien szybko mina a gdy nadszedl wieczor,
zostalam w koncu wypuszczona z SS i postanowilam isc do gabinetu dyrektora. Zrobilam dwa kroki gdy nagle uswiadomilam sobie ze totalnie nie wiem gdzie jest ten gabinet!!! Nagle kolo mnie przeszedl facet o tlustych czarnych wlosach i w czarnej szacie. Zagadalam do niego:
- Przepraszam..Gdzie jest gabinet dyrektora..????
- Uczniom nie potrzeba tego wiedziec. Wogle co ty robisz na korytarzu o tej porze..??? Do jakiego domu nalezysz..???
- Wlasnie tego nie wiem- dodalam juz lekko zdenerwowana.
- Ooo. Oszukujemy bo nie chcemy miec odjetych punktow...Nie ladnie..
Teraz pojdziesz ze mna i oprucz tego masz miesiac szlabanu u mnie.
Teraz to juz bylam totalnie oburzona...
- Wcale nie oszukuje...Nawet nie wiem kim ty jestes!!!! Oprucz tego ze jestes nadety i przemadrzaly to nic nie wiem!!!!!!!!!!!!!!!!
Teraz w oczach tego faceta pojawila sie zlosc. Zlapal mnie za ramie mimo mojego niezadowolenia i ciagnal gdzies. To gdzies okazalo sie ciemnym lochem o zimnych, ponurych scianach. Po chwili weszlismy do malego pomieszczenia tez ponurego i zimnego. Wygladalo ze ten mezczyzna jest nauczycielem a to byl jego gabinet...
- Teraz to masz juz 2 miesiace szlabanu i - 50 punktow dla swojego domu.
Syknal i zaczal ciagnac dalej:
- Teraz to juz....
W polowie zdania przerwalo mu pukanie do drzwi...
***
Mam nadzieje ze sie wam podoba!!! Komentujcie. Jak bedzie powyzej 10 komcikow pisze nastepna notke!!! Czekam na wasze pomysly co do koncowki opowiadania!!! Czekam na opinie!!!
komentarze [13]

II W pociagu... >> niedziela, 13 sierpnia 2006 20:56:26
Weszlam do przedzialu i usiadlam. Mialam juz dosc mojego zarozumialego brata!!! Nagle zrobilo mi sie tak strasznie smutno i poczulam sie taka samotna...Moze rzeczyswiscie jestem sama na tym swiecie...Przesunelam sie zblizej okna. Chwile podziwialam piekne widoki caly czas rozmyslajac o wszystkim. Tez o rodzinie...Tak naprawde nigdy jej nie mialam. Mojego taty wciaz nie bylo w domu, mama tez pracowala,a i moj kochany brat...Teraz tak sie zmienil. Kiedys razem sie smialismy, robilismy innym kawaly a tearz czuje ze sie ode mnie oddala...Moze czas tez sie zmienic?! Porzucic to co stare i byc chociaz troche taka jak on teraz.
Jednak czy tego wlasnie chce...???? Nagle uslyszalam ciche otwarcie drzwi.
Odwrocilam sie szybko i ujrzalam wysoka ciemnowlosa dziewczyne trzymajaca w rece klatke z sowa:
- Czesc...Jestem Angelina ale mow mi Angie! Moge sie dosiasc...???
- Ok Ja jest Nicole ale mozesz mi mowic Nicky. Jestem tutaj nowa...
- Super!!! Wiesz do jakiego domu bedziesz chodzic...? Ile masz lat...??
-Domu..??? Eeeee.....Nie wiem. Mam 16 lat...
- OOOOO to tak jak ja. Ja chodze do Griffindoru. Moze tez sie tam dostaniesz!!! W Horwarcie jest super...Mowie ci!!!
- Nooo, bo ja...
Mialam cos powiedziec gdy nagle do przedzialu wpadla grupa chlopcow.
Byl tez tam ten chlopak ze szrama na czole. Gdy mnie zobaczyc usmiechnal sie i usiadl na przeciwko. Nagle odezwal sie bardzo ale to bardzo przystojny czarnowlosy chlopak:
- Czesz siora!!! Szukalismy cie wszedzie!!! Ej czesc...
To ostanie bylo skierowane do mnie:
- No czesc- powiedzialam z usmiechem.
- Jestem Syriusz. Jestem kapitanem druzyny Quidditha. Chyba jestes tutaj nowa...Tak ladnej dziewczyny nie przeoczylbym...
-Aha. Jestem Nicole. No jestem nowa...A co???
- Nic... A to moja banda. Ten z blizna to Harry Potter, ten rudy to Ron Wasley, ten noo..pulchny to Neville Longbotton, ten to Regus Lupin...
Ja jestem Syriusz Black...Zapamietaj to imie. No to pa...
Poczym razem z reszta wyszedl z przedzialu zostawiajac mnie z zszokowana mina. Pierwsza odezwala sie Angelina:
- Oooo. Wpadlas w oko mojemu bratu. Wiesz on jest kapitanem druzyny i wszystkie dziewczyny za nim szaleja...
- Aha i pewnie on tez szaleje za wszystkimi dziewczynami ktore sie napatacza...Szkolny podrywac...
- Musze ci wlasnie powiedziec ze nie...On dalej szuka odpowiedniej dziewczyny dla siebie i mowie ci naprawde wpadlas mu w oko.
- Ok...To mozesz mi opowiedziec troszke o Hogwarcie, bo za duzo o nim nie wiem. No dobra nic nie wiem. pierwszy raz slyszalam o takim miejscu.
- Dobrze. Zacznijmy wiec od poczatku...
i opowiadala mi o wszystkim az przez 2 godzina, a ja sluchalam. Gdy skonczyla wiedzialam juz bardzo duzo o szkole. W koncu pozbylam sie takiego wewnetrznego strachu ze zrobie z siebie idiotke na oczach wszystkich... Po chwili drzwi przedzialu sie otworzyly,a stala w nich dziewczyna z burza kreconych, brazowych wlosow.
- Czesc Angelina. Mozesz przyjsc na chwilke do przedzialu dla prefektow.
Wszyscy na ciebie czekaja...
- Oj sorki...Zapomnialam o tym spotkaniu na smierc. Pa Nicky...
Po tym krotkim pozegnaniu wyleciala z przedzialu,a z nia moje dobrze samopoczucie. Znowu poczulam sie samotna. czekalam az ktos wreszcie wejdzie, usiadzie kolo mnie. Bedzie dla mnie mily, da mi powiedziec co mnie trapi i pomoze...ale nikt nie przychodzil. Przez nastepne 2 godziny patrzylam tepo w okno szukajac w krajobrazie czegos przyjemnego, pieknego i przyjaznego mi. Niestety nie znalazlam... Zaczal padac deszcz.
Ciezkie, zimne krople upadaly na szybe zamzujac caly widok. Teraz juz nie widzialam nic. Zmarznieta ubralam cieply sweter i zwinelam sie w klebek na niewygodnym siedzeniu. Powoli zasnelam...
***
Obudzialm sie gwaltownie i to wtedy gdy nagle pociag zahamowal.
Spadlam ze swojego miejsca i podeszlam do okna, probujac cos dostrzec.
Patrzylam dopuki swiatlo nie zgaslo. W moim przedziale bylo teraz jak w trumnie. Zmarznieta i przestraszona skulilam sie w koncie. Wszystko bylo takie podejrzane...a jesli to tylko glupi kawal mojego brazta...A jesli to jakis potwor albo zabojca... Nagle poczulam ze cos lodowatego przenika mnie od stup do glow. Drzwi powoli sie otworzyly a w nich stalo...
***
Komentujcie...Nastepna czesc niedlugo...czekam na opinie!!!!
Jesli chcecie byc powiadomieni o nowych nociach wpiszcie sie w ksiedze
gosci lub pod pod kazda najnowsza notka!!!Mam nadzieje ze sie wam podoba..;) Jesli bedzie pozwyzej 10 komciow pisze nastepna!!! I czekam na KOMCIE!!!!
komentarze [9]

I Na peronie >> niedziela, 13 sierpnia 2006 01:00:15
Uwaga..dzisiaj zaczynam pisac pamietnik Nicole Gray...
***
Moja historia zaczela sie stosunkowo niedawno; w pewniem piekny sierpniowy wieczor...Wtedy to rodzice powiedzieli ze przeprowadzamy sie z Paryza do Londynu i ja razem zmoim bratem blizniakiem Jackiem musimy zmienic szkole...No wiec przyjechalismy do Londynu, do pieknego sredniowiecznego dworku. Od razu spodobalo mi sie nowe miejsce.
Od tego wydarzenia nic ciekawego sie nie dzialo...Do czasu...
***
1 wrzesnia...Kazdy uczen wie co to znaczy...Dla jednych jest to koniec wakacji a dla drugich poczatek roku szkolnego. Dla mnie byl to koniec wakacji...;] Ta mi sie strasznie nie chcialo zmieniac szkoly,opuszczac przyjaciolek i to jeszcze musze isc do jakiegos Horwartu...Pierwszy raz slyszalam o tym miejscu!!!! Mimo moich sprzeciwow rodzice podwiezli mnie na stacje, poczym szybko odjechali. Ja za to zaczelam szukac peronu...9 i 3/4..!!?? No to super- pomyslalam sobie. Ide do szkoly ktorej nie ma...
Powoli poszlam na peron 10 i usiadlam na lawce. Totalnie nie wiedzialam co zrobic. Nagle poczulam ze cos na mnie spadlo. Krzyknelam:
- AAAAAAA....
Spadlam z lawki. Po chwili poczulam ze ktos pomaga mi wstac...Byl to przystojny brunet o duzych zielonych oczach...Oprucz tego mial na czole jakas dziwna szrame. Juz go mialam opitolic za to ze czyms dostalam
gdy on sie odezwa:
- Przepraszam...To moja klatka z sowa.Nie chcialam cie uderzyc.
-Ok...Tylko mi powiedz jesli wiesz jak sie dostac na peron 9 i 3/4.
Powiedzialam to tak glosno ze kilku ludzi obejrzalo sie z zainteresowaniem
- A wiec jestes czarownica. Wystarczy tylko wejsc w ta barierke i zalatwione.
-Ok. Dzieki.No to do zobaczenia...
I zanim on zdarzyl cos powiedziec weszlam w barierke i zniknelam.
Po chwili pojawilam sie na stacji. Zobaczylam duzo czerwona lokomotywe i setki czarodziejow, czarownic i ich zwierzat. Ledwo przedarlam sie przez tlum rodzicow, gdy uslyszalam glos za soba:
- Ej Nicole, Nicole...
Byl to moj brat blizniak Jack. Trwalo troche zanim do mnie dotarl, a kiedy
stanal ze mna twarza w twarz ja sie odezwalam:
-Czesc...Moge wiedziec gdzie byles..???? Malo sie tutaj nie zgubilam!!!
-EEE nie wazne. Teraz poznaj mojego nowego kolege.
Nagle za niego wyszedl przystojny blondyn, w zielonej szacie. Usmiechnal sie do mnie i podal dlon:
- Witam..Nazywam, sie Draco Malfoy.
- Czesc...Ja jestem Nicky. Co masz jakis taki dziwny i powazny ton???
Na to moj brat stojacy za moimi plecami zrobil taka mine jagby chcial mnie zabic wzrokiem:
- Moge na chwilke porozmawiac z moja "kochana" siostra...????
Poczym pociagnal mnie za ramie, na ubocze:
- Ej puszczaj. Co chcesz mi powiedziec..????
- Tylko tyle ze masz byc mila dla tego Malfoya. Ojciec mi powiedzial ze jego ojciec jest bardzo wazna osobistoscia. Slyszysz...???
- OK...Wyluzuj. Nie moge czasem wtracic jakiejsc uwagi??? Ja juz ide znalesc sobie miejsce...PAPAPAPA
Poczym odeszlam od Jacka i poszlam w stone pociagu. Weszlam do przedzialu i...
***
Oki...Dzisiaj krotka notka bo nie mam czasu!!! Ma nadzieje ze sie wam spodobala...Dlasza czesc niedlugo. Komentujcie. Potzrebuje waszych opini
komentarze [2]

UWAGA!!! Potrzebuje szablonu!!! >> czwartek, 3 sierpnia 2006 03:46:01
Uwaga!!! Potrzebuje szablonu zeby zamowic i nie moge znalesc odpowiedniej strony!!! Jesli znasz lub masz taki
blog prosze o zostawienie komcika!!!
Bardzo pilna sprawa. Z gory thx za wszystkie powiadomienia!!!
komentarze [5]

UWAGA!!! >> czwartek, 27 lipica 2006 19:32:46
http://www.hphermionaforum.fora.pl/
Zapiujcie sie do Hogwartu. Potrzebujemy nauczycieli,
opiekunow i uczniow!!!
Zapraszam do zglaszania sie...
komentarze [5]

Konkurs... >> czwartek, 20 lipica 2006 21:50:11
Uwaga!!! Do wygrania 10 komentow!!!
Wystarczy dac ciekawy sposob smierci Harrego...;)
!0 komciow dla wszystkich!!! Wystarczy tylko zostawic
komcia pod ta notka i napisac w niej w jaki sposob
moze w 7 czesci umrzec Harry... Czekam...;)
komentarze [9]

*Moj znak*


*Dodaj do ulubionych*

*Jesteś tutaj 0 Czarodziejem!*

**Najnowsza notka: Quiddith i sława**

*Księga Magii*

Zgłoś Się
Zajrzyj

*Cała ja*
O mnie

*Warci uwagi*

hp-szablonyhermiona-kocham-cieevans-kocham-ciemartuchharrypotter-fansscream

*Dobre i Złe Chwile*

2006
czerwiec (2)
lipiec (8)
sierpien (8)
październik (1)
listopad (1)
grudzień (1)

2007
lipiec (1)
listopad (1)



Kluby


My music


Lay By AleX!
Content By Nicole Gray